Azjo moja Azjo
Mar 18th, 2008 by Gregory
Zaczytuje sie trochę w podróży stepowego . Podoba mi się ta relacja. Jest coś w takiej samotnej podróży przez Azję co przypomina mi podróż wewnątrz siebie
A zresztą stepowy filozofuje trochę
Wiele osob ktore podrózuje rowerem twierdzi, ze mozna wówczas być blizej ludzi, kultury danego regionu, dotrzeć w miejsca, gdzie nie dociera zwykly turysta. Ale mówię Ci klamią, klamią w zywe oczy:)
Przejechałem w zyciu tysiace kilometrów rowerem i jakoś nie przypominam sobie, zebym zboczył z trasy wykonując 40 kilometrowa pętle, zeby zobaczyćjakiś szczególnie “interesujacy”(sic!)monastyr, wodospad, czy dziure po meteorycie. A przeciez to pół godziny dla zmotoryzowanego turysty.. Kiedy zorganizowany turysta idzie wieczorem na disco bratać sie z localsami, biedny rowerzysta chrapie juz dawno w przydroznych krzakach umęczony kilometrami podjazdow. Kiedy zwawy emeryt na wakacjach rozkoszuje sie smakami miejscowej cuisine, rowerzysta dopada drapieznym błyskiem wilczego głodu czegokolwiek co wystepuje w przydroznej garkuchni.
Mowisz, ze chyba zartuje? Dobrze .. to przynajmniej jedno zdanie na powaznie: patrzenie na swiat z rowerowego siodelka jest patrzeniem jak wiele innych wybiórczym i subiektywnym, aby poznac dane miasto, region lub górskie pasmo potrzebne są tygodnie wolnego czasu i miejscowy przewodnik. Dociera do mnie jak bardzo absurdalny to jest pomysł aby w 10 tygodni obejrzec 4 rózne kraje.
Jest w tym dużo prawdy , to subiektywne spojrzenie, ale jakie przyjemne
Nie myślałem nigdy nad tym, że takie podróżowanie nie jest lepsze czy gorsze, jest po prostu INNE.
Liżę rany w Luang Prabang. Zastanawiam sie czy nie popłynąć w górę Mekongu łodzią i w ten sposób w jeden dzień przebyć trasę która rowerem jadąc ogromnym zygzakiem poprzez góry mam szansę pokonać w 8-9 dni.Jestem już prawie zdecydowany kiedy dostrzegam w przypadkowym sklepie w miarę przyzwoity namiot, który znacznie zwiększa moje szanse na “przetrwanie” w górach. Wieczorem czuję się już na tyle dobrze, że podejmuje decyzje : nie dam się , jadę w góry na północ!! Kupuje namiot i zamiast odpoczywać kolejny dzień jak wcześniej planowałem znowu wsiadam na rower.
Jeżeli chcesz komuś podarować naprawdę oryginalny prezent zabierz go do Luang Prabang. Jest tutaj lotnisko więc poprzez Bangkok dotrzesz tutaj z Polski w kilkanaście godzin.
Luang Prabang powiadasz? Hmmm.
Azjo moja Azjo..





