Eska Fuji Film BikeMaraton – Boguszów Gorce 10. 06. 2006
Jun 22nd, 2006 by Gregory
To pierwszy mój maraton MTB w tym roku w prawdziwych górach. Opis 3600 m przewyższenia na 85 km robi wrażenie. Ponieważ nie nastawiam się na ten cykl traktuję go treningowo.
Ustawiam się w połowie stawki i spokojnie ruszam. Mam plan jechać zachowawczo, swoim tempem, ale najmocniej jak mogę. Ostatnio przeprowadzone badania na AWF-ie we Wrocławiu dały znać, że z mocą u mnie cienko w tym momencie to potwierdza moje samopoczucie.
Początek spokojny, wyprzedzam kogo mam wyprzedzać, na zjazdach dużo nie tracę, szerokie szutrowe łatwe technicznie drogi nie są bardzo wymagające, ale należy zawsze uważać.
Idzie dobrze, w połowie pętli mijam Rafała Majka z którym byłem w pokoju na Majorce w poprzednim roku, pod koniec pierwszej pętli mijam Maćka Żyto, z nim byłem w pokoju w tym roku, potem Prezesa Cyklosportu. No to już jest nieźle myślę jeszcze nigdy tak nie pojechałem. Udaje mi się minąć też Adasia Gziegziółkowskiego, to napawa optymizmem, jest lżejszy jakieś 10 kg ode mnie.
Na rozjeździe pytam ile osób zjechało. Okazuje się że gdybym zjechał byłbym około 10 w kategotrii. Decyduje kontynuować. Trening to trening. Pół godziny później odcina mi prąd. Jadę powoli “na wytrzymałość” wyprzedzają mnie minięci chwile wcześniej zawodnicy. Dogania mnie na podjeździe Adaś. Zaczyna boleć krzyż.
Trasa znana z poprzedniej pętli więc łatwiej zorientować się ile jeszcze do końca. Gdzieś na podjeździe na Trójgarb mija mnie pociąg dwóch zawodników. Wreszcie ponownie rozjazd, jeszcze kilka zakrętów i meta.
Ostatecznie jestem 10 w M3 i 74 Open





