Harpagan 32 – Przodkowo
Oct 28th, 2006 by Gregory
Zdobywanie tytułu Harpagana chyba uzależnia. Więc wybieram się i tym razem na tą imprezę. Zamierzam dać tym razem z siebie wszystko.
Generalnie chciałem jechać z kimś ,ale jakoś tak wyszło że zgubiłem karteczkę do magazynu rowerów i zanim mi go wydali inni musieli odebrać pozostałe rowery. To w sumie plus dla organizatora. Ale w efekcie zanim byłe na starcie wszyscy z którymi się umawiałem juz odjechali albo nie mogłem nikogo w ciemnościach rozpoznać. Wyznaczyłem trasę i ognia.
Cztery pierwsze PK nie sprawiają mi większych kłopotów. Na piąty trafiam już z problemem i tutaj spotykam Slasza i Daniela. Będziemy jechać dalej razem? Na długim podjeździe Daniel skutecznie mi odjeżdża i dalej jadę sam. Po chwili znowu spotykam Slasza i jedziemy razem, podziwiamy jesienne krajobrazy Kaszub, piękne, mało uczęszczane przez samochody dolinki. Z tego zachwytu błądzimy
Po chwili zostawiam Slasza i jadę znów sam. Zmieniam początkowy plan i kieruję się inną drogą niż pierwotnie planowałem. Kilka błędnych wariantów, zmęczenie , jeszcze kilka błędnych wariantów i … już wiem, że nie będę Harpaganem tym razem. Dojeżdżam spokojnie, w ciemnościach, do mety 9 minut po czasie. Zaliczam 16 PK ale daje mi to dopiero 120 miejsce. Mamy tym razem 6 Harpaganów. Daniel pokonał trasę w 11:27 minut zrobił 220 km i ponownie został Harpaganem.
Ja zrobiłem 16 PK w czasie 12:09 i zrobiłem prawie 268 km – no już chyba najwyższy czas zakończyć sezon w tym roku, odpocząć i pomyśleć o nowym.





