Odyseja czyli po chorobie noga nie podaje
Oct 23rd, 2007 by Gregory
Lubię jeździć na orientację, wiec jak dowiedziałem się, że będzie znowu Odyseja wiedziałem, że muszę tam być.
W niedzielę 14 października zakończył się V Rowerowy Maraton na Orientację “Odyseja Niepołomicka 2007″. Zawody MTBO rozgrywane były w Puszczy Niepołomickiej i na Pogórzu Wielickim. Pogoda była jak na zamówienie. Rywalizacja toczyła się przez dwa dni i rozgrywała się na dwóch dystansach: Klasycznym oraz Krótkim. W pierwszym etapie rozegranym w formie scorelaufu wystartowało 88 dwuosobowych zespołów na dystansie klasycznym oraz 17 na dystansie krótkim. Kolejnego dnia rywalizacja toczyła się już w o nieco mniejszym gronie – zawodnicy mieli za zadanie zaliczać punkty kontrolne w określonej kolejności.
Prolog
Przez poprzednie 2 tygodnie byłem chory, przeziębienie, ciągły katar, zatkane zatoki skutecznie przerwały treningi. I jeszcze ten nawał roboty w pracy. Sezon wszak u mnie ruszył.
Daniel zaproponował wspólną jazdę. Choć wolałbym jechać z jakąś dziewczyną, bo to daje szanse na pudło, ale nie było mi to dane w tym razem, nie zastanawiałem sie długo i zgłosiliśmy się. We wtorek i środę przed startem byłem wstanie dopiero wyszkoczyć na rower. Choroba nie dawała nadziei na dobry wynik.
Dzień pierwszy
Start wspólny, kolejność zaliczania punktów dowolna. Daniel nawiguje, ja walczę aby utrzymać koło. W Tłumie jedziemy do pierwszego PK, potem zostawiamy większość ludzi i sami zmierzamy dalej i dalej. Nagle Daniel łapie gumę , okazuje się , że jego opony… no wymagają wymiany i to natychmiast. Przejechał na nich kilka sezonów. Ale ten na pewno jest ostatni. W efekcie mijają nas te wszystkie “tłumy”. Naprawiamy dętkę i oponę. Dziesięć minut w plecy.
Przed kolejnym PK mija nas Bartek Bober z partnerem i … Daniel zabiera się z nimi, a ja nie daję rady. Musi czekać.
Pierwsza część trasy wiodła po Puszczy Niepołomickiej. Puszcza to za dużo powiedziane
. W każdym razie wszystkie drogi pod kątem prostym, więc nawigacyjnie bardzo , bardzo proste. Płasko. Na jednym z PK okazuje się, że zgubiliśmy kartę startową…. ktoś podpowiada nam , że widział ją na poprzednim PK. Wracamy się. Pół godziny w plecy.
Kolejna część jest bardziej wymagająca jeśli chodzi o ukształtowanie terenu. Pogórze. Gdzieś w okolicy 22PK bardzo słabnę, wychodzi brak treningu wytrzymałościowego, ostatnia choroba, zbyt mała ilość jedzenia na trasie. Daniel ratuje marsem. Jakoś nadrabiamy, ale mocy wciąż nie ma. Ostatecznie 32 miejsce.
Mapa dnia pierwszego z nasza trasą przejazdu
cześć 1
część 2
część 3
pierwsza mapa ze strony organizatora
Dzień drugi
Start wspólny. Kolejność PK obowiązkowa. Obawiam się, że pojedziemy w tłumie. Bezpodstawnie. Zaraz wybieramy inny wariant przejazdu i już jedziemy sami szukając tylko dróg. Teraz pilnuję się z jedzeniem i ogólnie jedzie mi się lepiej niż dzień wcześniej. Niestety. Na kolejny Pk wybieramy gorszy wariant i znów nas ten “tłum” dogania. Trasa w znakomitej większości po szosie, mam złe opony , za duży bieżnik. To nie ułatwia jazdy.
Wszyscy obok jadą mocno, nie zabieram się jednak w peleton, nie mam siły. Ale… tak pędzą i pędzą , że jadą w pewnym momencie jakimś dziwnym wariantem i znów jesteśmy z przodu. To zawody na orientację, a nie zwykły wyścig.
Daniel znowu łapie gumę i wtedy mija nas Wojtek Szymczak z Anią Świrkowicz (2-gie miejsce w mixie) i zaczyna się jazda, a to oni nam odjeżdżają na podjeździe, a to my ich doganiamy na zjeździe. Wszystko to wina mojej choroby. Nie poddaję się jednak. Jedziemy tak kilkadziesiąt kilometrów, czasem innym wariantem. Ostatecznie wybieramy jakiś gorszy (czytaj dłuższy) wariant i przegrywamy z nimi drugiego dnia o minutę, na własną prośbę.
W sumie odrabiamy stratę z pierwszego dnia i zajmujemy ostatecznie 19 miejce w kategorii men, jak na nasze możliwości uważam że słabo, moja choroba jednak zwyciężyła. Ale cieszę się że nie odpuściłem jednak i dotarłem do końca. Miałem w ciągu tych dwóch dni momenty że chciałem zrezygnować. Należy jednak walczyć do końca. Nic to, za dwa tygodnie Harpagan może będzie, lepiej.
druga mapa ze strony organizatora
- Relacja na Sopot Killers
- Relacja na Trek Gdynia










Myślałem, że na Odyseji nawigacja jest trudniejsza… A tu z mapy “dobrze patrzy”
.
Gratuluje ukończenia, w takich warunkach to bardzo dobry wynik.
[...] Samo usytuowanie PK w teaki sposób jest trudne , a kiedy trasa ma dodatkowo 9 ekstra km to jest to nie możliwe w ogóle. Na takiej Odyseji pierwszy zespół robi trase w jakimś czasie a w godzinę po nich przyjeżdża jeszcze 6 załóg co stanowi 5% wszystkich startujących. Na Harpaganie nikt nie robi trasy. Trasa jest źle ustawiona. zdjęcie ze strony [...]