Rowerem po Indiach – Porady Tomka
Jun 15th, 2007 by Gregory
Jakiś czas później otrzymałem mailem porady Tomka odnośnie podróżowania po Indiach kierowane do pewnej znajomej , która się tam wybierała. Oto kilka z nich. Życzę miłej lektury
Porady Tomka
“Stronność”:
Lewa ręka w Indiach uważana jest za nieczystą. I słusznie. Służy do podcierania. Prawa do jedzenia. Bo je się bezpośrednio prawą ręką bez sztućców.
Mam nadzieję że nie trafisz na oryginalny indyjski kibelek. Czyli dziurę w ziemi i dzbanek do podmycia i spłukania lewej, nieczystej, ręki.
- jesli już trafisz na tradycyjne indyjskie jedzenie, staraj sie używać wyłącznie prawej ręki (bo się śmieją z Ciebie, lub (na prowincji tak było) patrzą zgorszeni).
- nie podawaj nikomu niczego lewą ręką (obrażają się)Stopy też są uważane za nieczyste. Staraj się unikać dotykania, czy choćby kierowania w strone hindusów stóp.
Ten rupees(*) :
Jak chcesz to dawaj. Ale musisz się liczyć z tym, że jeśli dasz jednemu, to za chwilkę przyleci masa. Ja na ogół nie dawałem. Jak wynika z obserwacji zachowania pewnej pary francuzów, zaskakująco skuteczną metodą jest wyciagniecie ręki i tekst “twenty rupees” w odpowiedzi na (*).
Riksze:
To że trzeba dokładnie ustalić kwotę i miejsce docelowe PRZED ruszeniem w trasę, nadmieniam tylko hasłowo, bo wydaje mi się oczywiste.
Poleca się używać wyłącznie riksz rowerowych. Bo nie smrodzą i dlatego, że ja też jestem rowerzystą.
Sposób brania rikszy jest następujący: Zbliżasz się do postoju, i już od kilkunastu metrów towarzyszy Ci grupa hindusów przekrzykujących się nawzajem tekstem “riksza, sir”. Ignorując zupełnie tą grupkę, zbliżasz sie do postoju i wypatrujesz riksiarza zajętego kompletnie czymś innym. Podchodzisz do niego (w tle 10 osób wciąż skanduje riksza, sir! riksza, sir!) i mówisz szybko: REDFORT15RUPEES.Na co facet patrzy jeszcze chwilowo jesscze nieprzytomnie i mówi:
- NO! [bo o wszystko się trzeba targować i to na pewno za tanio jest, a Ty jestes biała]. Po czym włącza mu się obserwacja wszystkich pozostałych, co do Ciebie krzyczą że biorą, oraz widzi ze zaczynasz się obojętnie odwracać szukając nastepnej ofiary.
Wtedy wpada w panikę i krzyczy: YES!
Za mało miał czasu na myślenie. I o to chodzi.Zdarza się, że delikwent się nagle obraża juz po zrealizowaniu osługi, i mówi, że: to było daleko a on ma rodzinę/że jest bardzo biedny więc chce więcej i nie chce wziąc od Ciebie kasy, mimo że ustalaliście wszystko na poczatku.
Wyjątkowo wkurzające jak dla mnie.
Zazwyczaj w sąsiedztwie znajdzie się paru “pomagierów” tłumaczącycjh Ci w jak cięzkiej sytuacji jest ten człowiek. A dla Ciebie to tylko parę groszy, itd. Dobrą reakcją jest przypomnienie panu o umowie, po czym stwierdzenie po polsku “nie to nie” i rozpoczęcie spokojnego oddalania się.
Pan wtedy na pierwszych 10 metrach się namyśli. Żadnych negocjacji. Pamiętaj, że za kazdym razem, jak się złamiesz, utrudniasz życie następnym turystom!Bliskość:
Hindusi podchodzą za blisko, proszą zbyt nachalnie i ogólnie: nagminnnie przekraczają Twoją, wyhodowaną w europie przestrzeń osobistą. Wystarczy najbardziej upierdliwego kolesia po prostu lekko odepchnąc/odsunąć na odległość wyciągniętej ręki. To działa. W sumie nie wiem jakie u nich są zasady. Niech to leci ewentulanie na karb różnic cywilizacyjnych po NASZEJ stronie.
Uwaga:
Nie stosować po powrocie do Polski
. Zwłaszcza na Centralnym.
Po powrocie, ok północy, czekałem sobie obok pudła z rowerem na swój pociąg do Lublina. Podszedł pan, przekroczył moją przestrzeń osobistą, i powiedział “kolegooo…” zawiewając mi w twarz raczej niezbyt drogim alkoholem. Więcej nie zdołał powiedzieć, bo go odepchnąłem. Mniejsza już o zawartość merytoryczną dalszej dyskusji. Skończyło się na:
- Odstrzelić Cię, kurwa? [to on powiedział]
- No! Dawaj śmieciu! [miałem już wyjęte ręce z kieszeni i chęć przywalenia mu, mimo tego że przesiedziałbym pewnie resztę nocki na komisariacie dworcowym. A nie spałem ponad dobę]
Po czym człowiek odszedł w swoją stronę. Może szukając broni. Cholera wie.
Statystyka Wyprawy
Rowerem pokonaliśmy dystans 1000 km
Przejechaliśmy pociągami prawie 1800 km
Koszt wyprawy około 351 USD = 15600 RS na dwóch na miejscu + 2500 złotych samolot na osobę.
16.02.2004 – 27 km – przylot zwiedzanie Delhi
17.02 – zwiedzanie Delhi cd. i pociąg Delhi – Kalkuta
18.02 – cały dzień w pociągu
19.02 – 2.00 Kalkuta (zakupy, zwiedzanie miasta) – 29 km
20.02 – Kalkuta – Mayapur – 130 km (7 godz 42 min)
21.02 – zwiedzanie Mayapur
22.02 – Mayapur – Barddhaman – atak choroby – 68 km
23.02 – Barddhaman – cały dzień w łóżku
24.02 – (pociag) Gaya. Bodhgaya. – centrum buddyzmu – 26 km
25.02 – G.T.Road – 118 km
26.02 – G.T.Road dzień drugi – Varanasi – 140 km
27.03 – zwiedzanie Varanasi
28.02 – dojazd do Allahabadu – 133 km
29.02 – zwiedzanie Allahabadu – 20 km
1.03 – Allahabad – Agra (pociag) (Taj Mahal) – 44 km
2.03 – Agra – Mathura. Vrindaban. (zwiedzanie) – 69 km
3.03 – do Delhi – 146 km
4.03 – Delhi (załatwiamy skradziony paszport i wizę
5.03 – powrot – Moskwa – Warszawa






