Rumunia na rowerze 2003 cz.4
Nov 28th, 2007 by Gregory
Masyw Rarau i Giumalau…
W Rumuni mają inny system oznaczania szlaków, są to zazwyczaj kolorowe trójkąty, krzyże, lub koła. Namalowane jakby pędzlem, a nie jak u nas wg szablonu.
Decydujemy się na pieszą wędrówkę, jakoś nie wydaje nam się żeby można było zdobyć te masywy rowerem. Początkowo trasa wiedzie
wzdłuż strumyka, potem pnie się pionowo po zalesionym zboczu. Dochodzimy do asfaltowej drogi leśnej, okazuje się jednak, że można było wjechać tu rowerem. Wspaniałe widoki, rozpościerają się przed nami, tylko wszechobecne śmieci trochę psują widok. To chyba tutejsza specjalność trzeba wejść na Giumalau (1856 m n.p.m), żeby zobaczyć walające się worki i plastikowe butelki.
Następnego dnia odchorowałem tą wycieczkę, tym bardziej, że było to dzień po zdobyciu przełęczy Prislop. Tomek pędzi jak szalony bez chwili wytchnienia. Zatrzymujemy się przy sklepie spożywczym. Przed sklepem stoi Skoda Superb, pewnie ktoś zaparkował aby zrobić zakupy. Jakie jest moje zaskoczenie gdy wsiada do niej za chwilę kobieta, która przed chwila jeszcze obsługiwała mnie w sklepie. Można tu zarobić jakieś pożądne pieniądze mimo, wszechobecnej biedy i przewagi Dacii i furmanek na drodze.
Zbliżamy się do największego wąwozu w Rumunii, i jednocześnie jednego z dwóch w Europie gdzie ściany dochodzą do 900 m wysokości.
Wąwóz Bicaz…
…zaskakuje nas swoja wielkością i
tłumami ludzi.
W każdym wolnym miejscu usadowiły się stragany z pamiątkami regionalnymi. Trąbiące samochody – pomimo zakazu, przepychające się autobusy, pedzący motor i my. Wszystko uspokaja się wraz z minięciem leśnego jeziora, gdzie ludzie korzystają z uroków przyrody. Na przełęczy Pangarati (1256 m n.p.m.) spotykamy rumuńskie dzieci sprzedające borówki i zjazd w dół.
Przed nami Georgheni. Jesteśmy w środku Siedmiogrodu, wszystkie napisy po węgiersku, okazuje się, że jesteśmy na terytorium spornym z Węgrami gdzie większość ludności jest pochodzenia węgierskiego. To gdzie mieszkają prawdziwi Rumunii? Znowu zaczyna padać. Decydujemy się na pociąg do Brasova.
Pociągi w Rumunii…
…są podobne do naszych. Taryfa dla przewozu osób jest niższa niż u nas, niestety ta dla rowerów okazuje się dużo większa. W zasadzie opłata zależy od wagi roweru i można go przewozić tylko w specjalnych wagonach bagażowych.
Jeżeli nie ma takiego wagonu, albo nie chcemy płacić opłat według cennika, musimy negocjować z konduktorem
. W efekcie raz mamy cały wagon dla siebie, a za drugim razem rowery wylądowały w toalecie zamknięte na zamek. (normalna taryfa to 680 000 Lei, my płaciliśmy 400 000 Lei z Brasova do Suczawy)
cdn.









