W nocy to masakra jest
Dec 17th, 2007 by Gregory
Pojechałem na nocna masakrę. Z Rafałem. Nie nastawiałem się na nic. Ot taka nocna przygoda miała być, nic wielkiego. Kilka godzin w lesie. Żaden wyczyn czy coś w tym rodzaju. Zimno przecież. Grudzień.
Start o 16:40, dziesięc minut wcześniej odprawa.
- Jeszcze kilka PK jest nie rozstawionych – zaczął Daniel – jedźcie najpierw lepiej na zachód.
Ok. My jedziemy na północ. Główną szosa na Gorzów Wlkp. Lecimy szybko i w kierunku na PK2 (skrzyżowanie dróg, drzewo NW), niby prosta sprawa, ale dróg w lesie mnóstwo i mnóstwo podobnych skrzyżowań. Rafałowi się to nie podoba. – Mało precyzyjnie umieszczone, za mało punktów odniesienia. – stwierdza.
No cóz, to doświadczony orientalista, chyba wie co mówi, ja tam wiedziałem, ze to śmiejowa impreza i takie też punkty, śmiejowe, w lesie. Zajmuje nam to 1:40 minut od startu zanim wreszcie znajdziemy to miejsce co trzeba.
Mróz. Woda w bidonie zamienia się w kasze. W rurce od camelbacka też kasza. Nie ma co pić. Kicha.
Zamarznięte koleiny co raz powodują, że koło w nie wpada i prawie, prawie wywracam się. Od ostatniego wyjazdu cały czas mam zepsuty tylny hamulec, nie pomaga to, oj nie. Jakoś jadę.
Wywracam się, nic wielkiego. Przedemna widzę światełko Rafała. Jada za nim, jest jakies 100m przede mną. A tu …nagle 1 metr przedemną. Wywrócił się. Bok zbity. Boli.
Koło następnego 13 PK (19:06) (elektrownia wodna, PK przesunięty 200m na południe, gruby dąb na szczycie skarpy, dojazd możliwy tylko od południa), chce mnie zjeść jakiś pies. Uciekam. Mało precyzyjne umieszczenie PK powoduje, że decydujemy się na odpuszczenie PK5 . Słusznie.
Bardzo prawdopodobnie, że PK 15 (20:06) ( skrzyżowanie dróg, drzewo na NW) jest źle postawiony, tak uważa Rafał. Nie wiem, może, ale po chwili znajdujemy go, a po ciemku wszystko takie samo jest i drogi i las. I las.
Mijamy jakichś piechurów:
- Jak wam idzie – pyta Rafał
- Dobrze – odpowiadają
- Kłamczuszki – Rafał na to.
Picie w bidonie się skończyło, pozostałe zamarzło, banany się rozgniotły. Klops. Napieram. Troche mnie zaczyna sen możyć. Ciemno. Księżyc zaczyna zachodzić. Jedziemy dalej.
Kolejny PK6 (radziecka baza atomowa, bunkier do przechowywania głowic atomowych) To u nas były głowice atomowe? Tutaj jest ciekawie(?). Na mapie nie ma ani jednej drogi (sic!). Rafał się wkurza już na maksa. A w rzeczywistości dróg jest mnóstwo. Znajdujemy coś co może było i bunkrem do przechowywania głowic, ale punktu nie ma. Dzwonię do Daniela po wskazówki
.
- To nie to miejsce – odpowiada – musicie poszukać innego bunkru, po prostu pojeździjcie po tych drogach, punkt jest powieszony na dwóch choinkach.
Pojeździjcie. Fajnie
jest cały las choinek….
Jeszcze jeden bunkier, albo coś podobnego i jeszcze jeden. Udaje nam się wreszcie. Jest godzina 22:05. Ależ to zagadka orientalistyczna jest.
Rafał psioczy na mape i na taką “zabawę”, no cóż punkty sa śmiejowe podobnie jak na harpaganie. Znajdź albo zgiń.
Dziesiątkę odpuszczamy.
I jeszcze łapię gume. Na asfalcie. Ciężko się zmienia gumę zgrabiałymi rękami. Picie kompletnie zamarzło. Jezuu.
PK 11 (23:30) (jaz, krzywa brzoza o 5 m na SE od dolnego kanału) jest łatwy. Potem powrót na południe i ładujemy się do lasu w którym jest kolejny PK7 (wysadzony bunkier, drzewo ok. 5 m na NE od wejscia na górze bunkra).
- Tu będzie problem – stwierdza Rafał.
W na mapie nie ma ani jedej drogi, w lesie jest ich mnóstwo. Bunkrów też mnóstwo. Drzew też mnóstwo. Krążymy tam i spowrotem, może ta droga może ta. Jakieś bunkry. Droga. Wreszcie. Jest godzina 1:05
Przysypiam już. Decydujemy się na powrót po 9 godzinach i 20 minutach jazdy docieramy do bazy , mamy znalezionych 6 punktów. Daje to 14 miejsce. 118 km przejechanych. Jestem zadowolony, Rafał ma lekki nie dosyt.
Rafał do Daniela: – Daniel ale te punkty to były źle umieszczone, za mało precyzyjne odniesienia
Daniel do Rafała: – Bo to trzeba umieć mapę czytać, wszystko było dobrze.
Taka uwaga jest trafna do kogoś kto 11 lat startował wyczynowo na orientację, jest multimedalista Mistrzostw Polski na orientacje, od kilkunastu lat startuje w rajdach przygodowych, gdzie ma opinie jednego z lepszych nawigatorów, ma wydawnictwo kartograficzne i najwyższą kategorię kartograficzną w Polsce.
Ja bawiłem się dobrze. Dobranoc.
PS no to śmieszne jest











[...] po Nocnej Masakrze napisać coś na temat ubranie zimą, czas [...]