Wyprawa Rowerowa – Kalkuta – Delhi – Pociąg cz.2
Mar 8th, 2007 by Gregory
Zapakowanie się z rowerem do pociągu do Kalkuty zajmuje nam cały dzień, najpierw rezerwacja biletu w specjalnym okienku dla obcokrajowców (do okienka dla miejscowych się nie dopchasz). Potem 2 godziny zajmuje nadanie roweru na bagaż. Biurokracja jest wzorcowa. Każdy zna swoje miejsce w szyku. Jeden urzędnik, znakuje rowery inny wypisuje kwity, inny przenosi paczki, kolejny wypisuje i mocuje do naszych rowerów specjalna tabliczkę z numerem, i nazwą stacji docelowej, kolejny wręcza nam papiery, płacimy innemu i zostawiamy rowery pełni obaw czy je odbierzemy na stacji docelowej w Kalkucie?
Czekanie na peronie przedłuża się w nieskończoność. W Indiach mieszka 1 miliard ludzi, tylko dlaczego akurat na tym peronie, na którym jesteśmy? I jeszcze wszyscy próbują wsiąść do naszego wagonu? Nasze miejsca są na szczęście zarezerwowane, znajdujemy je i rozpakowujemy się. Pociąg pojedzie 26 godzin (!!!) Rozmawiamy z Hindusem, który opowiada, że jego brat służy właśnie w kontyngencie polskim w Iraku, do rozmowy wrzuca rosyjskie słowa, no cóż podobny to język do polskiego, później spotkamy się jeszcze kilkukrotnie z pytaniem czy nie jesteśmy z Rosji. Zmęczeni zasypiamy.
Czaj!!! Czaj!!! Czaaaaj!!!! – okrzyki sprzedawców herbaty parzonej na sposób Indyjski na mleku budzą nas na kolejnej stacji. Obsługa lokalnego “warsu” donosi posiłki, na zewnątrz gorąco, przez okna widzimy mijane miejscowości, przez które będziemy przejeżdżać rowerem we właściwej części podroży. Agra, Allahabad, Varanasi, Gaya, Kalkuta. Zaczyna się mój problem z biegunka, to trzeci dzień naszej podróży, jeszcze nie wiem jak długo to potrwa.
Po 26 godzinach i pokonaniu 1535 km pociągiem o godzinie 2 w nocy osiągamy docelowy dworzec Howrah w Kalkucie.







[...] « Wiosenny tułacz zaprasza Wyprawa Rowerowa – Kalkuta – Delhi – Pociąg cz.2 [...]