Feed on
Posts
Comments

Jurajski Maraton

Pod koniec kwietnia ( 25- 26 kwietnia) w 3 dni przejechaliśmy z Częstochowy do Krakowa głównie czerwonym szlakiem. W północnej części jury walczyliśmy ze skutkami okiści.

Okiść
Okiść

Połamane i powywracane drzewa leżące w poprzek dróg skutecznie sprawiały że szlaki były typowo piesze. Wyprowadzało nas to z równowagi bo nie dało się jechać. Jechaliśmy tak aż do Ogrodzieńca i potem omijaliśmy już lasy. Od Krzeszowic w zasadzie problem przestał istnieć i spokojnie dojechaliśmy do celu.
polska
polska “gościnność”

Zamek w Mirowie
Zamek w Mirowie

Tej zimy zapragnąłem spróbować sił w imprezie pieszej, wszak marszobieg jest częścią treningu kolarza w zimie więc postanowiłem spróbować sił w pieszym maratonie dookoła wyspy Wolin. W piątek wsiadłem w pociąg i wieczorem zameldowałem się na starcie w Marinie Karsibór koło Świnoujścia.

Start o 9.00 następnego dnia. Ruszam w grupie razem z Wikim, znanym mi z imprez rowerowych, to już doświadczony piechur, zaliczony Zażynek i Harpagan. Dochodzimy do 1 PK bez problemów i na skrzyżowaniu ścieżek rozstajemy się. Teraz będziemy się mijali kilkakrotnie na trasie. Dalej idę z Robertem i Jurkiem ze Szczecina. Przed PK 5 dogania mnie Wiki, który szedł inna drogą do PK 2.. Zmieniam skarpety i dalej idę z Robertem i Jurkiem. Z nami podąża spora grupa uczestników. Przy PK 6 rozstajemy się i dalej idę sam. Od PK 7 do 8 PK trasa jest wydeptana wzdłuż brzegu Zalewu Szczecińskiego. Wspaniałe widoki. Widać wiele osób idących przed i za mną. Przy PK 8 mam 40 minut straty do Wikiego. Do PK 9 idę przez pola, mam buty bez bieżnika, co utrudnia przejście po śliskim polu, śniegu jest 10 cm, dodatkowo bruzdy, to nie ułatwia poruszania się. Na kolejny PK idę przez pole, zmęczenie daje znać o sobie zwłaszcza na nierównościach drogi. Dwa razy przekraczam rowy z wodą mocząc nogi. Przy wejściu na drogę wyraźnie przyśpieszam i doganiam Roberta z Jurkiem. Staję na chwile by znów zmienić przemoczone skarpety, gdy nagle pojawia się znów Wiki, który próbował obejść jezioro od wschodniej strony. Za 10 PK wyraźnie zwalniam, zostaję z tyłu za moimi towarzyszami i powoli z prędkością 3,5 km/h zbliżam się do 11 PK. Zakwaszenie mięśni skutecznie uniemożliwia szybszy marsz, systematycznie moja prędkość spada. Dochodzę do Dusina i spotykam tam Wikiego, który idzie od 12 PK gdzie był przepak. Przejście ostatnich 2,5 km zajmuje mi 1,5 godziny. Po dojściu do 12 PK rezygnuje z dalszej trasy. Z przepaku zabiera nas samochód do Wolina i dalej do Świnoujścia. Rano do pokoju wkraczają kolejni uczestnicy, którzy ukończyli trasę, wśród nich również Wiki, który zrezygnował na 104 km.

Moje czasy z PK:
1 PK start godzina 9:00
2 PK 4 km godzina 9:40
3 PK 9 km godzina 10:26
4 PK 11 km godzina 10:40
5 PK 21 km godzina 12:25
6 PK 27 km godzina 13:30
7 PK 30 km godzina 14:05
8 PK 35 km godzina 15:06
9 PK 42 km godzina 16:24
10 PK 51 km godzina 18:39
11 PK 56 km godzina 19:59
12 PK 61 km godzina 22:26

Holenderski rybak –

mini nocna masakra 2009

Najbliższa Mini Nocna Masakra

Termin = 5 grudnia 2009 (przed Mikołajem)
Miejsce = Kątna, na północ od Chrząstawy Wielkiej, na wschód od Wrocławia

YouTube Preview Image

Older Posts »